
Śniegu po pachy. Nic tylko kuligi robić. I kuligi były! W weekend. Podłączyłam się nawet. ;D Na Alasce rzecz jasna. W powrotną drogę hop! na łąkę i galopem w tym śniegu! Nawet dzika spotkałam. No najpierw go nie zauważyłam, ale jak już go ujrzałam ogarnęło mnie przerażanie i jak najszybciej (ale tak aby nie zwrócić na siebie uwagi dzika = stępem) uciekłam. Na szczęście był zbyt zajęty grzebaniem w śniegu w poszukiwaniu jedzenia i ni zauważył mnie. ;] *** Alaska stoi sama. Arkusz sprzedany. Smutno jej. Co prawda ma towarzystwo psów, które przy każdej możliwej okazji obszczekują ją. Szczególnie szczeniak Gutek. Taki mały, a taki odważny! No, ale wiadomo: młode to to i głupie!. ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz