Elo helo. Dziś, dzień jak każdy inny, wzięłam Alaskę i jak zawsze wylonżowałam. Miała przyjechać Ewelina, ale Onti okulała. To stwierdziłam, że mi się nie chce jeździć po maneżu i, że pójdę w z Alaską do Eweliny. I tak zrobiłam! Osiodłałam ją i poszłyśmy. Część drogi do Eweliny przeszłam pieszo, a pod górkę i przez zaśnieżoną łąkę na niej. xD I dojechałam. :D Pogadałyśmy i czas wracać. To hopsa na konia i wiooo! No były małe kłopoty z kierowaniem, ale tak to gót. I galop się zaliczyło. xD Krótki teren (nie wliczając w czas gadania :P), ale było gitaśnie! Przynajmniej mi się podobało. CUD MIÓD I slalomy! ;P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
fajna nocia...heh
Prześlij komentarz