wtorek, 25 listopada 2008
Pada śnieg...
W weekend (który przedłużył się do poniedziałku ;D) byłam w Chocieszowie z Basią. W sobotę wzięłyśmy konie (wszystkie 3) i przeganiałyśmy je... Się zrobiło ciemno i nie pojeździłyśmy :( Ale w niedziele wzięłyśmy konie (ja Alaskę,Basia Gale) wylonżowałyśmy i siadłyśmy. Basia w siodle a ja na Alasce (pierwszy raz!) na oklep! Najpierw coś jej nie pasowało (że bez siodła i w ogóle), ale później się uspokoiła i fajnie było. Następnego dnia konie wywoziły gnój (co nasrają to wywiozą, nie ma lekko! ;D) i wymyśliłyśmy genialny plan, że Alaska pojedzie z nami. To znalazłyśmy jakąś deskę położyłyśmy,Alaskę na lonże siadłyśmy i jedziemy! (Pomijam że spartańskie warunki ;P) Na początku chciała szybko,ale potem się uspokoiła. Gdy wyładowywali strawione i wydalone (że się tak wyrażę)sianko ja wzięłam Alaskę na spacerek po okolicy xD i postanowiłam wylonżować ją w terenie. Chodzi stępem to się na chwile rozkojarzyłam, a ona wykorzystała chwilę i się wytarzała w śniegu! Później wrociliśmy i konie na (zaśnieżone) pastwisko, a my do Wrocławia. Ja oczywiście patrząc na moje rozgarnięcie (a raczej jego brak xD) zapomniałam aparatu... :( Ale Basia miała więc robiłyśmy zdjęcia jej aparatem xD.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz